Kolejny news o “bańce informacyjnej” (ale nie mogę się powstrzymać)

Temat zamykania odbiorców internetowych treści w “bańkach informacyjnych” był już wałkowany setki razy. Wielu blogerów i dziennikarzy (głównie tych związanych z internetem) zauważało ten problem i opisywało go na swoich łamach. Ja jednak tego nie robiłem, a mam na to ogromną ochotę…

Dla tych, którzy przespali ostatnie pięć lat, wyjaśnię pokrótce czym jest wspomniana “bańka informacyjna”. Portale społecznościowe, takie jak Facebook, działają na zasadzie podawania użytkownikom treści, które mogą im się spodobać (i z którymi będą skłonni wejść w interakcję). Algorytmy odpowiedzialne za ten stan rzeczy są bardzo złożone i biorą pod uwagę wiele czynników, począwszy od polubionych treści, contentu udostępionego przez znajoymych, aż po bardziej “ukryte” mechanizmy pokroju śledzenia twojego zachowania na stronie (nie przewinąłeś szybko konkretnego wpisu na osi czasu? Można założyć, że ci się spodobał). Generalnie sprowadza się to do tego, że portal przedstawia ci treści, które już znasz i nie będziesz miał większego problemu z zaakceptowaniem ich.

facebook-newsfeed

Jeden z mechanizmów Facebooka – jeden wpis naraz na ekranie pozwala określić, czy zainteresował on użytkownika (np. poprzez sprawdzenie ilości czasu, jaki poświęcił na zapoznanie się z nim).

Jakie to rodzi problemy? Głównie takie, że osoba po jednej stronie barykady, czy to w kwestii politycznej, światopoglądowej czy jakiejkolwiek innej, nie ma nawet możliwości zapoznania się z opinią drugiej strony. Mało tego, żyje w przeświadczeniu, że wszyscy myślą tak jak ona, bo jest wręcz zasypywana opiniami zbieżnymi z jej światopoglądem. A ci nieliczni, którzy myślą inaczej są szybko przez taką osobę szufladkowani jako “lemingi” czy inne “prawaki”. Osoba lajkująca profil Janusza Korwin-Mikkego dostanie do kompletu profil Wojciecha Cejrowskiego, a osobie dającej kciuka Donaldowi Tuskowi podsunięty zostanie Grzegorz Schetyna. Lajkujesz Obóz Narodowo-Radykalny? Na pewno spodobają ci się treści szkalujące homoseksualistów. Nienawidzisz PiSu? Może masz ochotę na Sok z Buraka? I tak dalej i tak dalej.

Tego typu zjawisko nie występuje zresztą jedynie w internecie – w świecie rzeczywistym jest analogicznie. Ludzie często szukają znajomych z którymi zgadzają się światopoglądowo. Ile razy słyszeliście stwierdzenia pokroju “nikt kogo znam nie głosował na tę partię”, albo w przypadku ogłoszenia nowej średniej pensji w Polsce – “nie znam nikogo, kto by tyle zarabiał” (pomijam tu kwestię terminu “średnia” w konktekście zarobków). Jesteśmy podzieleni, a jedna z możliwości wyrwania się z tego podziału – internet – dzieli nas jeszcze bardziej.

Czy można coś z tym zrobić? Oczywiście. Osoba, która chce poznawać różne opinie na dany temat bez problemu je znajdzie. Problem jednak w tym, że takie podejście jest w zdecydowaniej mniejszości. Dużo łatwiej jest bezmyślnie scrollować tablicę i znajdować treści dla nas komfortowe, łechtające nasze ego, dyskredytujące naszych oponentów i sprawiające, że świat w którym żyjemy jest albo biały, albo czarny. Oczywiście my jesteśmy tymi białymi. A ci drudzy? Tfu…!

Zostaw komentarz

To też może ci się spodobać